Historia badań nad gruźlicą07.01.2015

autor: Agata Flejter - Wojciechowicz
słowa kluczowe:

Przez setki lat gruźlica uznawana była za chorobę tajemniczą. Na temat jej przyczyn tworzono fantastyczne legendy, mówiące o wpływie konstelacji gwiazd, złych duchów, demonicznych istot czy karzącej siły Boga. Poglądy te różniły się znacznie w zależności od regionu geograficznego czy też strumienia czasu. Niemniej każdy okres historyczny, każda epoka miała swoich badaczy dążących do racjonalnego wyjaśnienia przyczyn tej groźnej choroby oraz wdrożenia skutecznych metod leczenia.

W roku 2008 dzięki zastosowaniu metod molekularnych  odkryto dowody zakażenia prątkami gruźlicy szczątków ludzkich pochodzących z epoki neolitu, a więc sprzed 9 tysięcy lat. Owe szczątki pochodziły z osady usytuowanej we wschodniej części Morza Śródziemnego. Dowody infekcji u ludzi stwierdzono również  na cmentarzu w pobliżu Heidelbergu, a także podczas badań egipskich mumii datowanych na 3000 – 2400 lat p.n.e. [1].  Badania takie prowadził m.in. w 1881 roku Grebard  nad mumią kapłana Nesperehen. Istnieją ponadto dowody na to, iż szpitale dla gruźlików istniały w Egipcie już w 1500 roku p.n.e. Papirus Ebersa (staroegipski dokument medyczny) datowany na 1550 rok p.n.e., opisuje  różne metody stosowane ówcześnie podczas leczenia gruźlicy [2]. W starożytnych Indiach pierwsze wzmianki na temat tuberkulozy  odnaleźć można w Wedach (najstarsza grupa religijnych tekstów sanskryckich). Sushruta Samhita, napisany około 600 lat p.n.e., zaleca leczenie gruźlicy za pomocą mleka matki, różnych gatunków mięs, alkoholu i odpoczynku.  Jadźurweda zaleca z kolei klimatoterapię polegającą na przeniesieniu chorych na większe wysokości [3]. Pierwsza wzmianka o gruźlicy w literaturze chińskiej pojawia się w tekście medycznym przypisywanym  mitycznemu cesarzowi Shennong.  Nieco późniejszy tekst medyczny – Huangdi Neijing, określa gruźlicę mianem xulao bing oraz podaje objawy tego schorzenia: uporczywy kaszel, zmizernienie, gorączka, bóle w klatce piersiowej  i duszności [4]. 

Co ciekawe, gruźlica nie ominęła również Ameryki Prekolumbijskiej. W 2014 roku Zespół badawczy Uniwersytetu w Tybindze dokonał analizy DNA prątków  pochodzących z 1000 – letnich szkieletów ludu Chiribaya (900-1450 rok n.e.) w południowym Peru. Najstarsze dowody na występowanie gruźlicy na kontynencie południowoamerykańskim pochodzą  ze szczątek ludu Arawak datowanych na ponad 1000 lat p.n.e.  Arawakowie na początku naszej ery zamieszkiwali wschodnie stoki Andów Środkowych, skąd w późniejszym okresie zostali  wyparci przez ludność andyjską. Od tego okresu zaczęli zasiedlać praktycznie całą Amerykę Południową a w okresie tuż przed odkryciem Ameryki zamieszkiwali również południową część półwyspu Floryda oraz Małe i Wielkie Antyle. Niemniej najwięcej cennych danych pozyskano z mumii 8 – 10 letniego dziecka z Hacienda Nascan Agua Sala, datowanych na 7 wiek naszej ery [5].

Pierwszym europejskim tekstem zawierającym wzmiankę o gruźlicy jest historia Herodota, w której autor opowiada, jak dowódcy armii Kserksesa porzucili kampanię przeciwko Spartanom z powodu choroby wyniszczającej płuca. W jednym ze swoich dzieł  Hipokrates podaje charakterystykę owej choroby: gorączka, pozbawiony wyraźnej barwy mocz, kaszel z krwawą plwociną, odwodnienie i brak apetytu. Hipokrates i wielu jego zwolenników wierzyło, iż gruźlica ma charakter dziedziczny. Pierwszym, który nie zgodził się z tym poglądem był Arystoteles. Postulował on, że tuberkuloza jest chorobą zakaźną.  Arystoteles również jako pierwszy opisał  objawy choroby. Dokonał tego w dziele De causis i Signis diuturnorum morborum. Wśród wymienionych przez niego objawów znalazły się: ochrypły głos, zakrzywione paznokcie palców, podkrążone sińcem oczy, blade usta, kaszel, krwioplucie i bóle w klatce piersiowej. Witruwiusz zauważył, że „kaszel i plucie krwią”  było pospolite w regionach  gdzie „wiatr wiał z północy” [24].  W średniowiecznej Europie na temat gruźlicy wiedziano niewiele. Awicenna i Rhazes  opisywali ją jako chorobę zakaźną i wyjątkowo trudną w leczeniu. Na obszarach gdzie panowało jeszcze pogaństwo, chorobę utożsamiano z demonicznym psem wygryzającym  opętanemu nim człowiekowi płuca. Kaszel chorego kojarzono bowiem   ze szczekaniem psa [4].  Wraz z rozprzestrzenianiem się chrystianizmu, monarchowie    i duchowni postrzegani byli jako osoby mogące wyleczyć cierpiących na tuberkulozę. Wierzono, iż królewski dotyk, np. władcy Anglii czy Francji, może leczyć choroby ze względu na boskie prawo władców. Choć ceremonia dotykania chorych nie miała żadnej wartości medycznej , członkowie sądów królewskich usilnie wzmacniali propagandę, że osoby cierpiące otrzymujące królewski dotyk są cudownie uzdrawiane.  Andre  du Laurens, starszy lekarz Henryka IV (Francja) opublikował wyniki badań, według których połowa poddanych otrzymujących królewski dotyk została wyleczona w przeciągu kilku dni.  Parafialne rejestry w Oxfordshire w Anglii, to nie tylko zapisy chrztów, ślubów, zgonów, ale również ewidencje osób uprawnionych do królewskiego dotyku [6].

Włoski lekarz Girolamo Fracastoro (1478 - 1553) był pierwszym uczonym, który stwierdził, że gruźlica jest chorobą zakaźną  wywołaną przez niewidzialny zarazek, wobec którego Fracastoro użył terminu „ niewidzialne ziarno choroby”.  Dokonał tego w swym dziele O chorobach zaraźliwych. W roku 1546  Fracastoro przedstawił teorię roznoszenia chorób zakaźnych przez rodzaj „zarodków”, które w sposób bezpośredni lub pośredni mogą przenosić się na duże odległości. Twierdził on, iż zarazek wywołujący gruźlicę może przetrwać na odzieży noszonej przez chorego nawet trzy lata. Z kolei holenderski lekarz Franciscus Sylvius (1614 - 1672 ) jako pierwszy odkrył w płucach zmarłych na gruźlicę gruzełki, które nazwał tuberculi [7].

W  XVII – XVIII wieku zapadalność na gruźlicę była niezwykle wysoka. Za niezbędne uważano palenie wszystkiego, co pozostawało w kontakcie z chorym, palono nawet podłogę, drzwi i ramy okienne. Strach przed zachorowaniem na gruźlicę prowadził do prześladowania osób cierpiących. W niektórych europejskich krajach zostały nawet wydane dekrety, na mocy których ludziom chorym na gruźlicę nie wolno było wstępować w związki małżeńskie. Sytuacja diametralnie zmieniła się w wieku XIX. W owym czasie gruźlica postrzegana była jako „choroba romantyczna”, wynikająca z wrażliwości i uduchowienia zapadających na nią osób. Brytyjski poeta Lord Byron napisał: „Chciałbym umrzeć na gruźlicę”. W ten sposób spopularyzował pogląd, iż tuberkuloza stanowi chorobę artystów. W efekcie literatura i sztuka zaczęła idealizować obraz choroby, czego przykładem mogą być takie dzieła, jak Nędznicy Victora Hugo czy Cyganeria Pucciniego [4]. Niemniej pod koniec XIX wieku pojawiło się wiele przełomowych odkryć zmierzających w kierunku rozwiązania zagadki owej tajemniczej choroby. Jednym z nich było wynalezienie stetoskopu przez francuskiego lekarza  Laennec’a. W 1819 opublikował dzieło O osłuchiwaniu, poświęcone wprowadzonemu przez siebie rodzajowi diagnostyki medycznej. Metody Laennec’a dotrwały, w niemal niezmienionej postaci, do dzisiaj. Bazując na osłuchiwaniu, lekarz ten  opisał wiele swoistych objawów, zwłaszcza w gruźlicy płuc, wiążąc je następnie z odpowiednimi badaniami patomorfologicznymi.  Znany rosyjski chirurg Pirogov, w latach 1854 – 1855 obserwował wysoką zapadalność na gruźlicę wśród rannych w oblężonym Sewastopolu. Uważał on, iż choroba ta jest zakaźna w dużych skupiskach ludzi, pozostających w złych warunkach sanitarnych.  Równie wysoką śmiertelność wśród marynarzy obserwował francuski lekarz Willmann.  W 1865 roku przeprowadził on liczne doświadczenia na zwierzętach i wykazał, że zwierzęta doświadczalne zmuszone do wdychania rozpylonej plwociny chorych również zapadają na gruźlicę.  W 1882 roku, 24 marca, niemiecki bakteriolog Robert  Koch powiadomił świat o odkryciu  czynnika wywołującego chorobę. Znalazł go w plwocinie chorych oraz w narządach wewnętrznych zmarłych. Koch określił go mianem mikrobakterii gruźlicy, ale na cześć odkrywcy nazwano je prątkami Kocha.  W 1890 roku Koch przekonany był, że znalazł lekarstwo na gruźlicę. Lek okazał się jednak nieskuteczny. Przez ponad dziesięć lat, aż do roku 1903 badał naturę gruźlicy oraz możliwe metody jej leczenia. W roku 1905 został  laureatem Nagrody Nobla (w dziedzinie medycyny) właśnie  za badania nad gruźlicą [4,7].

Na początku XX wieku, gruźlica stanowiła jeden z najbardziej palących problemów zdrowotnych większości państw europejskich. W Wielkiej Brytanii w 1901 roku powołano Królewską Komisję do badań nad tuberkulozą.  Jej zadaniem było sprawdzenie, czy gruźlica może być chorobą odzwierzęcą. Niestety, status gruźlicy jako zoonozy został wówczas potwierdzony. Przełom w profilaktyce pojawił się w roku 1921. Wówczas to, dwaj francuscy lekarze Alber Calmette i Camill Guérin wprowadzili szczepionkę BCG (Bacillus Calmette-Guérin). Szczepienia z jej zastosowaniem okazały się skuteczne w Europie i wielu krajach rozwijających się. Próby z tą samą szczepionką w USA wykazały niewielkie właściwości ochronne (odmienny szczep Mycobacterium tuberculosis). W związku z powyższym jest ona obecnie stosowana w Europie, a nieużywana w USA [4,7,8].

W Polsce, po II wojnie światowej, zapadalność na gruźlicę była ogromna. Stan ten stanowił konsekwencję warunków bytowych w jakich znajdowało się społeczeństwo. Opierając się na danych z Rocznika Statystycznego Ochrony Zdrowia  za lata 1945 – 1967, można stwierdzić ówczesną sytuację epidemiologiczną za katastrofalną. Świadczą o tym liczby, wskazujące, że w roku 1950 zgony z powodu gruźlicy stanowiły 10 % ogólnej liczby zgonów w Polsce. W roku 1952 zarejestrowanych było 127 500 nowych przypadków zachorowań na gruźlicę. W 1957 zarejestrowanych było 429 011 ludzi chorych na gruźlicę, w tym 59 332 dzieci do lat 14. W roku tym zarejestrowano również 82 201 nowych zachorowań. W roku 1965 zarejestrowanych było 309 709 chorych cierpiących na czynna gruźlicę płuc, w tym 15 821 dzieci do lat 14 oraz 57 511 nowych zachorowań i 11 768 zgonów z powodu gruźlicy. Szczepienia ochronne dzieci i młodzieży oraz postępowanie rehabilitacyjne znacznie poprawiły tę niekorzystną statystykę. W roku 1979 chorobowość wyrażała się liczbą 57 796 chorych, w tym zaledwie 845 dzieci. Obecnie liczba chorych w Polsce nie przekracza 10 000. W 2011 roku leczono 7515 osób. Jest to ogromny postęp względem poziomu zachorowalności sprzed kilkudziesięciu lat [7,9].

Jak dotąd, gruźlica nadal nie jest chorobą rzadką i wciąż powoduje znaczne socjalne i ekonomiczne straty w społeczeństwach wielu krajów. Wczesna diagnostyka, hospitalizacja chorych, chemioprofilaktyka i szczepienia BCG łącznie z kompleksem działań prozdrowotnych świadczą jednak o tym, że gruźlicy można zapobiec.

Literatura

  1. Hershkovitz I., Donoghue H. D. i inni; Detection and molecular characterization of 9,000-year-old Mycobacterium tuberculosis from a Neolithic settlement in the Easter Mediterranean; PLUS ONE; 2008; 3(10)
  2. Madkour M., Warrell D. A.; Tuberculosis; Birkhäuser; 2004
  3. Ghose T., Ghosh P., Basu S.; Biotechnology in India; Springer; 2003
  4. www.wikipedia org.; 2015
  5. Prat J., Souza S.; Prehistoric Tuberculosis in America: Adding Comments to a literaturę review; Instituto Oswaldo Cruz, Ministério da Saúde; 2003; 98 (Suppl.I): 151 - 159
  6. Maulitz R., Maulitz S.; The King’s Evil in Oxfordshire; Med Hist; 1973; 17(1): 87-89
  7. Bodariew W., Gruźlicy można zapobiec; PZWL, 1983
  8. Fijałkowska W.; Czym mogą zarazić nas zwierzęta?; PWRiL; 1975
  9. www.natemat.pl; 2015

 

ISSN 1689-7730