Nie tylko leki leczą – o metodach wsparcia w chorobie onkologicznej.07.06.2011

autor: Urszula Lesicka
słowa kluczowe: nowotwór, leczenie, psychoonkologia

Nie tylko leki leczą – tak brzmiało hasło realizowanej w 2009 roku przez Stowarzyszenie Wspierania Onkologii UNICORN kampanii społecznej. Czy sugerowała ona porzucenie tradycyjnego leczenia medycznego? Wręcz przeciwnie – wskazując dodatkowe możliwości wsparcia chorych, niosła przesłanie, iż rak jest chorobą, z którą można wygrać, a szanse na jej opanowanie wzrastają dzięki aktywnej, pełnej wiary i nadziei postawie pacjenta.

Szacunkowe, przybliżone badania epidemiologiczne wykazują, że u około 20-50% pacjentów onkologicznych rozwijają się spowodowane chorobą psychiczne zaburzenia samopoczucia [1]. Najczęstszymi diagnozami psychiatrycznymi przy chorobach nowotworowych (ICD-10) są zaburzenia adaptacji (F43, 43.2) objawiające się depresyjnym nastrojem, strachem, niepokojem i nieumiejętnością odnalezienia się w sytuacji, depresja (F32), zaburzenia lękowe (F40, F41), a także zespół stresu pourazowego (F43.1). Nie oznacza to, że pozostałe 50-80% osób nie wymaga wsparcia – jest ono wskazane na różnych etapach choroby nowotworowej, szczególnie w okresie otrzymania diagnozy, podczas leczenia (i doświadczania towarzyszących mu skutków ubocznych), w czasie rehabilitacji po chorobie i powrotu do codzienności, w sytuacji ewentualnego nawrotu czy też niekiedy w fazie paliatywnej, względnie terminalnej.

Już w latach siedemdziesiątych XX wieku pojawia się zainteresowanie psychologicznymi aspektami choroby nowotworowej, wskutek czego z medycyny wyłania się odrębna nauka: psychoonkologia. Wszechstronne wsparcie w obszarze tej interdyscyplinarnej dziedziny od początku obejmuje nie tylko osobę chorego, ale także jego bliskich, a także personel zaangażowany w proces leczenia. W przypadku pacjenta nadrzędnym celem działań w obszarze psychoonkologii jest poprawa jakości życia z chorobą we wszystkich aspektach: fizycznym, psychicznym, duchowym i społecznym. Osiągane jest to przede wszystkim poprzez obniżenie lęku oraz innych przejawów emocjonalnego cierpienia, a także pomoc w radzeniu sobie z samą chorobą i jej leczeniem, np. efektami ubocznymi terapii. Wsparcie może odbywać się w ramach kontaktu indywidualnego z pacjentem, spotkań z całą rodziną, czy też w formie grupowej. Wachlarz możliwości pomocy jest dość szeroki. O tym, jaki rodzaj wsparcia będzie w danej sytuacji najbardziej skuteczny, decydują różne aspekty, jak choćby etap leczenia, stopień rozwoju choroby, a także czynniki psychologiczne (cechy osobowości, reakcje emocjonalne, przekonania pacjenta).

Wielu chorych i ich rodziny, w celu lepszego zrozumienia choroby nowotworowej, korzysta z formy psychoedukacji, czerpiąc wszelkie potrzebne informacje, związane ze specyfiką samej choroby, możliwościami i przebiegiem leczenia, profilaktyką etc. Większa świadomość stwarza więcej możliwości radzenia sobie w danej sytuacji, choć oczywiście to chory decyduje, ile w danym momencie chce wiedzieć. Zdobywanie rzetelnej wiedzy na temat nowotworów jest bardzo ważne, gdyż wszelkie niejasności lub domysły są polem do tworzenia się lęków choćby poprzez podtrzymywanie niezdrowych przekonań (np. ‘rak to wyrok’) oraz tworzenie skrajnie negatywnych wyobrażeń odnośnie swojej przyszłości (‘wkrótce umrę w męczarniach’). W ramach psychoedukacji wzmacnia się również mocne strony pacjenta i jego własne możliwości w radzeniu sobie z chorobą. Koncentracja na zasobach oraz dostęp do rzetelnej wiedzy zwiększa u pacjenta i jego bliskich poczucie kontroli nad sytuacją, zaufanie wobec podjętej terapii, a w konsekwencji zaangażowanie w proces leczenia.

W sytuacji choroby nowotworowej szczególnie skuteczną formą pomocy [1] okazuje się być terapia poznawczo-behawioralna, która koncentruje się na myślach i przekonaniach pacjenta, jak również jego zachowaniach pomagających radzić sobie w kryzysie choroby i wspierających proces zdrowienia. Do tego nurtu należy m.in. stworzona przez amerykańskiego psychiatrę, Maxie  C. Maultsby’ego Jr, Racjonalna Terapia Zachowania [2]. Jej głównym celem jest dotarcie do przekonań pacjenta powodujących ból emocjonalny, a następnie poszukiwanie zdrowszego spojrzenia na daną sytuację. Korygując nieoparte na faktach myślenie negatywne (‘na pewno umrę’), jak również nadmiernie pozytywne (‘na pewno wyzdrowieję’), nie pozwalające na właściwą ocenę sytuacji i podjęcie adekwatnych działań, dąży się do myślenia realistycznego (‘mogę wyzdrowieć, niezależnie od statystyk, zwiększając swoje szanse poprzez podjęcie konkretnych działań’). Jak wykazują badania nad skutecznością psychoterapii, terapia poznawczo-behawioralna pomaga zmniejszyć cierpienia psychiczne i osiągnąć poprawę nastroju oraz postrzegania jakości życia. Prawdopodobnie również podobne efekty uzyskuje się dzięki spotkaniom grupy wsparcia, podczas których chorzy i ich bliscy mają możliwość wyrażenia towarzyszących chorobie emocji oraz wzajemnej wymiany doświadczeń. Podczas spotkań tworzą się bliskie, wspierające relacje pomiędzy uczestnikami, którzy stają się dla siebie nawzajem źródłem wiary i nadziei oraz inspiracją do zdrowienia.

W terapii osób chorych na raka często wykorzystuje się techniki relaksacyjne (m.in. techniki oddechowe, trening autogenny, progresywne rozluźnianie mięśni), łącząc je z wizualizacją. Proponuje się na przykład pacjentowi wyobrażanie sobie własnego układu odpornościowego niszczącego i usuwającego komórki nowotworowe, czy też bardzo konkretną wizualizację uzdrawiającego działania podejmowanego leczenia. Wspomniane już wcześniej badania sugerują skuteczność tychże metod w redukcji skutków ubocznych chemioterapii, jak również cierpienia i bólu związanego z chorobą. Tym, który włączył techniki wyobrażeniowe do terapii onkologicznej, był amerykański lekarz onkolog-radioterapeuta, dr Carl Simonton. Jego pierwszy przypadek z roku 1971 był bardzo spektakularny. 61-letni mężczyzna ze źle rokującym nowotworem krtani (mniej niż 5% szans na przeżycie pięciu lat), został zachęcony przez Simontona do wyobrażania sobie trzy razy dziennie (5-15 min.) trzech aspektów: swojej terapii radiacyjnej, układu odpornościowego, oraz nowotworu („oczyma swego umysłu miał wyobrażać sobie, jak jego nowotwór się zmniejsza, a zdrowie powraca do normy”). Rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania. Nie tylko, że choroba cofnęła się w bardzo krótkim czasie, ale też pacjent nie miał nawet najmniejszych objawów ubocznych naświetlań i powrócił do pełnego zdrowia [3].

Dr Simonton, zachęcony swoimi pierwszymi sukcesami, na podstawie dostępnej wiedzy oraz własnych doświadczeń z pacjentami zaczął tworzyć holistyczny program wspierający chorych na nowotwory i ich rodziny. I tak na przestrzeni kilkudziesięciu lat powstała spójna metoda, łącząca w sobie wszystkie przytoczone tu wcześniej formy psychologicznych interwencji. Program Simontona zawiera w sobie zarówno elementy psychoedukacji, jak i terapii poznawczo-behawioralnej, wraz z technikami relaksacyjnymi i wizualizacją. Program zwraca także uwagę na aspekt społeczny i cały kontekst zdrowienia pacjenta. Uczestnikom proponowane są treści istotne z punktu widzenia zdrowienia czy też towarzyszenia osobie zmagającej się z rakiem: począwszy od zwiększania sił witalnych, nadziei i motywacji do terapii, poprzez pracę z przekonaniami, poprawę komunikacji z otoczeniem, aż po odkrywanie mechanizmów radzenia sobie ze stresem, konfrontację z tematem śmierci, czy wreszcie tworzenie osobistego Dwuletniego Planu Zdrowienia. Metoda Simontona, której skuteczność została potwierdzona (przeciętnie dwukrotnie dłuższe przeżycie chorych, przy znacznie poprawionej jakości życia) [4], jest obecnie stosowana już nie tylko w macierzystym ośrodku Simonton Cancer Center (USA), lecz także w innych miejscach w Stanach Zjednoczonych, Japonii i wielu krajach Europy (Holandia, Niemcy, Szwajcaria, Austria, a także Polska), pomagając na każdym etapie choroby radzić sobie z kryzysem. Jak mówi sam twórca Programu: „Nie ma wprawdzie żadnych gwarancji, że pozytywne oczekiwanie wyzdrowienia spełni się, człowiekowi pozbawionemu nadziei pozostaje jednak tylko poczucie beznadziejności, które i tak zajmuje zbyt wiele miejsca w życiu i osobowości chorego. Nie przeczymy możliwości śmierci; przeciwnie: pracujemy z naszymi chorymi, aby pomóc im stawić jej czoło. Najbardziej zależy nam jednak na tym, by uwierzyli, że mogą wpłynąć na swój stan i że ich umysł, ciało i emocje mogą współpracować w tworzeniu zdrowia” [3].

Oprócz stricte psychologicznych interwencji, istnieją jeszcze inne możliwości wsparcia osób dotkniętych chorobą nowotworową, jak choćby choreoterapia (terapia przez ruch i taniec), muzykoterapia czy też arteterapia (terapia sztuką). Metody te pozwalają wyrazić nagromadzone emocje i uwolnić się od napięcia, uaktywniając często zablokowaną ekspresję i spontaniczność. „Niewerbalny przekaz terapii sztuką może wytyczyć nowe drogi radzenia sobie z chorobą, szczególnie wtedy, gdy silne jeszcze są emocjonalny wstrząs i procesy obronne” [1]. Szczególne możliwości terapeutyczne zdają się tkwić w choreoterapii, ze względu na element ruchu (korzystny wpływ aktywności fizycznej, praca nad przywróceniem naturalnej swobody i koordynacji ruchów), jak również bezpośredni kontakt z ciałem (przestrzeń do pracy nad akceptacją siebie i swojego ciała, często zmienionego poprzez chorobę).

Coraz popularniejsza, proponowana już w niektórych centrach onkologicznych, staje się także śmiechoterapia. Śmiech, powodujący rozluźnienie mięśni i wydzielanie endorfin, stanowi świetną formę relaksu, pozwalając złapać dystans do tak „poważnej” choroby, jaką jest rak. Rola śmiechu i zabawy podkreślana jest też w Programie Simontona. To właśnie zabawa, źródło energii, witalności i inspiracji, może wyzwolić i pobudzić myślenie kreatywne, sprzyjające zdrowieniu, który jest procesem twórczym.

***

Pomoc psychologiczna osobom dotkniętym chorobą nowotworową stanowi istotne wzmocnienie efektu leczenia medycznego. Psychoneuroimmunologia, nauka badająca wzajemny wpływ zjawisk psychicznych, neurologicznych i odpornościowych, może przytoczyć coraz więcej dowodów na istniejącą zależność między stanem umysłu a mechanizmami zdrowienia [5]. Nawet jeśli nie ma jeszcze jednoznacznych potwierdzeń bezpośredniego wpływu psychiki na mobilizację układu odpornościowego, doświadczenie towarzyszenia chorym i ich rodzinom pokazuje, że pacjent i jego bliscy, otoczeni wszechstronnym i wieloaspektowym wsparciem, zaczynają dostrzegać różne możliwości poradzenia sobie z kryzysową sytuacją choroby, a przede wszystkim swój własny udział w procesie odzyskiwania zdrowia. Pozwala to zazwyczaj stawić czoła poczuciu bezradności i beznadziei, tym samym przyczyniając się do poprawy jakości życia – do czego w psychoonkologii dąży się przede wszystkim.

Literatura

  1. Unger C., Weis J.; Onkologia. Niekonwencjonalne i wspomagające sposoby terapii – strategie terapeutyczne; Wydawnictwo MedPharm Polska; 2008
  2. Rakowska J. M.; Skuteczność psychoterapii. Przegląd badań; Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR; 2005
  3. Maultsby M. M.; Racjonalna Terapia Zachowania - podręcznik terapii poznawczo-behawioralnej; Wydawnictwo Dominika Księskiego Wulkan; 2008
  4. Simonton C., Matthews-Simonton S., Creighton J. L.; Triumf życia. Możesz mieć przewagę nad rakiem; Wydawnictwo RAVI; 2005
  5. Wirga M., Zwyciężyć chorobę, Wydawnictwo KOS, 2008
  6. Wirga M.,  Teoria, biologia i terapia w psychoneuroimmunologii; http://www.simonton.pl/node/3

nie tylko leki leczą

ISSN 1689-7730